Discovering our World

Travel and lifestyle blog by Ashley Liddle

Discovering our World

Not so “white Christmas” time in Chicago

Witam wszystkich czytelników mojego bloga

Dziś chciałam podzielić się z Wami wrażeniami z mojej światecznej wyprawy do Chicago gdzie mieszka moja rodzina i gdzie spodziewałam się spędzić „białe Święta” gdyż mieszkając już ponad 10 lat w Kaliforni dawno nie widziałam świeżego, białego puchu. Co prawda jeżdżę czasami do Big Bear, gdzie można nawet pojeździć na nartach, ale to nie to samo co prawdziwa, mroźna zima ze śniegiem skrzypiącym pod butami. Niestety te kilka dni moich wakacji w Chicago były słoneczne i niezbyt chłodne, no i oczywiście nie było nawet płatka śniegu.  

Ale spędziłam czas bardzo mile i opowiem wam o tym od początku.  Zaplanowałam przylot do Chicago  21 grudnia w piątek, no i oczywiście zapomniałam że nasze polskie przysłowie mówi  „piątek to zły początek”. Samolot  linii Spirit ( nie polecam – na ten temat osobny artykuł już w przyszłym tygodniu… ) którym leciałam miał 4 godziny opóźnienia. Tak że zamiast o 20-tej ( 8pm) doleciałam do Chicago kilka minut przed północą.  Ale była to na szczęście jedyna niedogodność która mnie spotkała. Pozostałe dni spędziłam bardzo mile, na intensywnym zwiedzaniu okolic Chicago i nie tylko.

Sobotę 22 grudnia rozpoczełam nieco później, niż zaplanowaliśmy, ale dlatego że w związku z opóźnionym przylotem do domu dotarliśmy dopiero po północy,  koło 1:30 am.  Jako, że moja siostra musiała spędzić ten ranek w pracy, wraz z jej narzeczonym wybraliśmy się na ostatnie przedświąteczne zakupy prezentowo – spożywcze. Po południu po powrocie mojej siostry,  po krótkim spacerze po najbliższej okolicy wybraliśmy się na kolację oraz  postanowiliśmy spróbowac swoich sił w grze w kręgle. Co prawda nie grałam już ponad rok, ale nie poszło mi najgorzej (udało mi się nawet zdobyć „Strike” dwa razy, co zostało uwiecznione na załączonym filmiku…). Po kręglach poszlismy znów na krótki spacer wokół lodowiska ogladając po drodze pięknie oświetloną okolicę.

W niedzielę 23 grudnia wybraliśmy się całą rodziną do Downtown Chicago zobaczyć świąteczną choinkę oraz dekoracje na Magnificent Mile, która jest główną dzielnicą handlową Chicago. Tętniąca życiem dzielnica jest domem dla ekskluzywnych sklepów, restauracji i eleganckich hoteli. Najważniejsze zabytki to wieża ciśnień, neogotycka wieża Tribune Tower, wieżowiec Wrigley Building z terakoty oraz 100-piętrowy John Hancock Center z tarasem widokowym na dachu, z pięknymi restauracjami i panoramicznym widokiem na miasto. W Grand Parku, miałyśmy z moją siostrą ochotę spróbować swoich sił na sztucznym lodowisku, ale skutecznie zniecheciła nas wielometrowa kolejka żeby wypożyczyć łyżwy. Jedynie Robert – narzeczony mojej siostry, który łyżwy wziął ze sobą z domu ( gra w hokeja ) skorzystał i zrobił kilka kółek na lodowym torze.  Potem wybraliśmy się na spacer aby zobaczyć pięknie oświetlone brzegi rzeki Chicago.

W poniedziałek 24 grudnia wybrałam się z moją siostrą i jej narzeczonym, Robertem, do stanu Michigan, aby zobaczyć kilka małych, amerykańskich miasteczek: St. Joe, New Buffalo i Sawyer. Każde miasteczko urzeka pięknem, spokojem i brakiem pośpiechu.

Odwiedziliśmy również należacą do rodziny Roberta posiadłość, gdzie w sezonie wiosenno – letnim odbywają się śluby a także miejsce budowy domków noclegowych dla gości weselnych.

Wieczorem oczywiście wspólna rodzinna Wigilia i prezenty, prezenty, prezenty. O północy całą rodziną, wybraliśmy się na Pasterkę do pięknego polskiego Kościoła –  św Jacka w polskiej dzielnicy Chicago – Jackowie. Bazylika św. Jacka, właściwa nazwa Bazylika Katedralna św. Jacka, to zabytkowy kościół Archidiecezji Chicago, mieszczący się przy ulicy 3636 West Wolfram w dzielnicy Avondale w Chicago.

Jest to doskonały przykład tak zwanego “polskiego stylu katedralnego” kościołów zarówno pod względem bogactwa, jak i wielkiej skali. Wraz z takimi monumentalnymi budowlami religijnymi, jak: Święta Maria od Aniołów, św. Jadwiga i św. Wacława, jest jednym z wielu monumentalnych polskich kościołów widocznych z drogi ekspresowej Kennedy’ego. Założony w 1894 r. przez wiernych z pierwszej polskiej parafii, św. Stanisława Kostki, Kościół św. Jacka stał się centrum religijnym najbardziej znanej polskiej dzielnicy w Chicago – Jackowa. Parafia była ściśle powiązana z polskimi imigrantami z Chicago, szczególnie z tymi, którzy przybyli w latach 80 r. na fali Solidarnościowej i Post-Solidarnościowej polskiej migracji do Chicago. W dniu 26 czerwca 2003 r.  Papież Jan Paweł II przyznał dla  Kościoła św Jacka status Bazyliki Mniejszej, a 30 listopada 2003 r. Kardynał Francis George,  oficjalnie ogłosił kościół św. Jacka Bazyliką Archidiecezji Chicago. W Bazylice św. Jacka. został częściowo nakręcony Film z 1999 roku “Stir of Echoes”

Następnego dnia, 25 grudnia, w piekny słoneczny i prawie wiosenny dzień po obfitym świątecznym śniadaniu wybraliśmy się na kilkugodzinny spacer nad jezioro Michigan. Rozpoczeliśmy zwiedzanie od miasteczka Glencoe, znajduje się ono po zachodniej stronie jeziora Michigan. Jest oddzielone od przedmieść północy i zachodu przez ponad 1200 akrów (490 ha) obszaru lasów Cook County Forest Preserve.  Trzy kluby golfowe również go oddzielają od innych miejscowości.  Miasteczko jest otoczone z trzech stron przez społeczności o wysokich dochodach, z Highland Park na północy, Northbrook na zachodzie i Winnetką na południu. Laguny Skokie znajdują się w rezerwacie leśnym na zachód od miasteczka. W tym samym lesie znajduje się piekny  szlak rowerowy, który łączy się z innymi trasami rowerowymi w  lasach na południu. Szlak Greenbay pozwala rowerzystom podróżować  daleko na południe aż do Wilmette i na północ od jeziora do Lake Forest. Najwyższym punktem wzniesienia w Glencoe jest 690 stóp (210 m) nad poziomem morza wzdłuż Green Bay Road w północnej części miasteczka. Podczas spaceru oglądałam ciekawą architekturę, byliśmy też na plaży, gdzie przypomniałam sobie moje dziecięce lata huśtając się na huśtawce.

Następnie pojechaliśmy Wilmette, do miejsca nazwanego Bahai Temple – Świątynia Wszystkich wyznań. I tu chciałabym podzielić się z wami bardziej szczegółowymi informacjami na temat tego wspaniałego  miejsca

Bahai – Świątynia modlitwy i wszystkich wyznań

Jest to chyba jedyna z najbardziej ukrytych perełek architektonicznych Chicago. Obiekt ten leżący na północnych przedmieściach miasta Wilmette, na powierzchni prawie 7 hektarów, zaprojektowany przez architekta Louisa Bourgeois, po 33 latach budowy otworzył swe podwoje w 1953 roku. W 1920 roku rozpoczęto pierwsze prace budowlane, aby w dwa lata później otworzyć pierwszą część budowli, służącej początkowo jako miejsce spotkań nie tylko wyznawców bahaizmu. W 1931 roku firma kontraktorska George Fuller Comp. kontynuowała prace budowlane, by po 11 latach ustawić główną konstrukcję nośną budynku. Rok później betonowe okładziny ścian wyłożył John Earley. W 1933 roku podczas chicagowskiej wielkiej wystawy „Wiek Postępu” wystawiono dla publiczności makietę budującego się obiektu, który stał się wielce interesującym dla mieszkańców miasta, ściągając tu setki ciekawych budowy gapiów. W 1930 oraz w 1940 roku sylwetka mającego powstać w przyszłości obiektu uwieczniona została na znaczku pocztowym amerykańskiego serwisu pocztowego. Prace budowlane zewnętrznej struktury budynku zakończone zostały w 1943 roku i w chwili obecnej jest on jednym z siedmiu tego typu obiektów na świecie. W tym samym roku rozpoczęły się prace wykończeniowe wnętrz i wokół świątyni. Wewnętrzne prace rzeźbiarskie i wykończeniowe po zmarłym w 1930 roku Louisie Bourgeois kontynuował Alfred Shaw. W 1951 roku rozpoczęto budowę zaprojektowanych przez Hilberta Dahla unikalnych ogrodów okalających świątynię

2 maja 1952 roku przy udziale 3,500 osób nastąpiło uroczyste otwarcie świątyni, zadedykowanej osobom wszystkich wyznań w celu kontemplacji, modlitwy oraz fizycznego i psychicznego relaksu. W 1978 roku obiekt ten, ze względu na strukturę budowlaną i przeznaczenie, znalazł się na liście „Krajowego Rejestru Historycznych Miejsc”. Natomiast główne Biuro Turystyki stanu Illinois uznało ten obiekt jako „siódmy cud stanu”. 

Bahai Temple zbudowana jest w formie kopuły o wysokości 42 metrów i średnicy 22 metrów, audytorium dla prawie 2 tys. osób i okalającymi ogrodami o powierzchni prawie 3 hektarów. Ponieważ w religii Bahai cyfra 9 jest symbolem doskonałości i perfekcji, wiele elementów budynku nawiązuje do tej cyfry: istnieje 9 głównych wejść – symbolizujących 9 głównych religii świata i ich jedność, 9 wnęk, 9 sektorów sklepienia lub 9 fontann w ogrodach. Okładziny budynku są mieszanką jasnego cementu portlandzkiego i dwóch rodzajów kwarcu z wyrytymi nań różnymi sentencjami religijnymi. Symbole wielu religii jak np. chrześcijańskiego krzyża, gwiazdy Dawida, półksiężyca, czy też symbole używane przez hindusów i buddystów w kształcie swastyki znaleźć można na każdym filarze nośnym budynku, a na ich szczycie widnieje dziewięcioramienna gwiazda symbolizująca Bahaizm.

W centralnym miejscu wewnętrznej kopuły widnieje arabska inskrypcja bahaiskiego symbolu oraz inwokacji do Boga, nazwana „Największa Godność”, co w wolnym tłumaczeniu może znaczyć „ O Ty, W Chwale Uwielbienia” lub „Chwała Najświętszemu Imieniu”.

Ten dziewięciokątny budynek zwieńczony kopułą pełnić ma funkcję domu modlitwy i być miejscem duchowego spotkania całej ludzkości wszystkich wyznań. Jego symetryczność i okrąg ma odzwierciedlać doskonałość Boga, a harmonia formy współgrając z otoczeniem w postaci bujnej zieleni jest symbolem nieba, natomiast kwitnące ogrody symbolem nowego życia i duchowego rozwoju. Jego wnętrze zaprojektowane zostało zgodnie z zasadą minimalizmu, czyli wyeliminowaniu zbędnych ozdób takich jak obrazy i rzeźby, które rozpraszałyby medytujących czy modlących się w nim ludzi. Tym samym nawiązuje do tradycji ikonoklazmu, ruchu sprzeciwiającego się kultowi obrazów już za czasów chrześcijańskiego Bizancjum, a w późniejszych okresach za czasów reformacji. Podobne tendencje, bardzo prostych i oszczędnych w formie spotkać można obecnie w innych religiach, np. kościołach protestanckich.

W najbliższym czasie planuje się dobudowanie dodatkowych obiektów kompleksu charytatywnego takich jak sierociniec, szkoła i dom starców, które prowadzone będą przez jednostki administracyjne Wiary Bahai tj. dziewięciu członków wybieranych rokrocznie w demokratycznych wyborach tzw. zgromadzenia duchowego.    

Wstęp na teren Bahai Temple możliwy jest tylko w butach, koszuli i skromnej sukni, natomiast zrobienie grupowego zdjęcia wewnątrz możliwe jest tylko za specjalnym pozwoleniem. Zezwolone jest także wejście dla niewidomych z psem – przewodnikiem.

Po tej wspaniałej „uczcie” jaką było zwiedzanie świątyni pojechaliśmy jeszcze na teren Uniwersytetu Northwestern, gdzie mogłam również zrobić wiele ciekawych zdjęć najstarszej części kampusu.

Pełni wrażeń wróciliśmy do domu późnym wieczorem. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i w środę, 26 grudnia wróciłam do domu do Kalifornii. Oczywiście zrobiłam wiele zdjęć, które możecie tu obejżeć, zapraszam.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.